| |
Do 28 czerwca, do godziny 9 rano PKO BP przekaże ofertę zakupu udziałów BZ WBK. Wszystko jest już przygotowane, zwłaszcza źródła finansowania - mówi "Gazecie" minister skarbu Aleksander Grad
Konrad Niklewicz: Jaki interes ma skarb państwa w przejęciu BZ WBK przez kontrolowany przez państwo bank PKO BP?
Aleksander Grad: W ostatnim czasie widzieliśmy, jak sektor bankowy angażował się we wsparcie polskiej gospodarki. Widzieliśmy, jakie jest zaangażowanie inwestorów zagranicznych, będących właścicielami polskich banków. I uznaliśmy, że będzie bardzo dobrze zarówno dla sektora bankowego, jak i dla całej gospodarki, jeśli BZ WBK, piąty co do wielkości bank w Polsce, zostanie kupiony przez PKO BP. Poza tym to świetny interes dla PKO BP.
Ale skąd się bierze przekonanie, że PKO BP będzie w stanie samodzielnie kupić od irlandzkiego AIB 70-proc. pakiet akcji BZ WBK? Rynek szacuje jego wartość na ok. 10 mld zł. Ubiegłoroczny zysk PKO BP, który jesteście gotowi przeznaczyć na kupno akcji to 2,4 mld zł. Skąd reszta?
- To nie jest przekonanie, to jest pewność! 28 czerwca PKO BP przekaże ofertę zakupu udziałów BZ WBK. Wszystko jest już przygotowane, zwłaszcza źródła finansowania. Bank ma już gotowe wszystkie analizy, które zostaną skonsultowane z Komisją Nadzoru Finansowego. Żadne podstawowe wskaźniki wiarygodności banku [np. stosunek funduszy własnych do aktywów - red.] nie zostaną naruszone.
Skąd PKO BP weźmie tyle pieniędzy?
- Zostały w kasie 2 mld zł z zysku za 2008 r. Jest 5 mld zł dokapitalizowania z zeszłego roku. No i ubiegłoroczny zysk - 2,4 mld zł.
Ale czy na pewno możecie użyć tych pieniędzy z dokapitalizowania? Kiedy bank emitował akcje, napisał jaki jest cel tej emisji - wtedy, na jesieni 2009 r. mówiło się, że zebrane pieniądze mają służyć zwiększeniu akcji kredytowej. I teraz ktoś może pozwać PKO BP do sądu, że łamie ten cel.
- Zapewniam, że użycie pieniędzy z dokapitalizowania nie odbędzie się ze szkodą dla żadnych strategicznych celów banku. Powiem więcej: każdy akcjonariusz banku PKO BP powinien trzymać kciuki, żeby ta operacja się udała. Bo ona zwiększy wartość PKO BP. Wykorzystanie takiej okazji, jaką jest kupno BZ WBK, to najlepszy sposób umocnienia pozycji PKO BP. A akcja kredytowa została zwiększona przez PKO BP.
Czy naciskał pan na irlandzki rząd, żeby to właśnie bankowi PKO BP sprzedano należące do AIB udziały w BZ WBK? Krąży też pogłoska, że Irlandczykom dano do zrozumienia, iż jakikolwiek inny nabywca BZ WBK nie będzie miał łatwego życia w Polsce.
- Z rządem Irlandii łączą nas bliskie i partnerskie stosunki. Dlatego też minister polskiego rządu ma prawo wyrazić zdanie - w rozmowach, jak i korespondencji z zaprzyjaźnionym rządem - jakie są interesy polskiego państwa. I że PKO BP ma pełne poparcie skarbu państwa, jako jednego z akcjonariuszy.
Na jakim etapie są inne projekty prywatyzacyjne, np. sprzedaż Energi i Enei?
- W Enerdze już trwa badanie przez potencjalnych inwestorów z tzw. krótkiej listy. Natomiast jeśli chodzi o Eneę, to w najbliższych dniach ma być zatwierdzony tekst ogłoszenia o przetargu na kontrolny pakiet akcji. Obie prywatyzacje mogą się zakończyć jeszcze w tym roku. I jeśli się powiodą, to będziemy bliscy osiągnięcia 25 mld zł dochodów prywatyzacyjnych.
Dlaczego ostateczna wycena Tauronu jest tak niska? Jeszcze na początku roku sama spółka wyceniała się w przedziale 7-12 mld zł. Czy taka decyzja ma zagwarantować, że debiut będzie sukcesem i 230 tys. indywidualnych inwestorów będzie miało zagwarantowany zysk z akcji Tauronu? Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się cztery dni po ich debiucie.
- Proszę nie obarczać mnie odpowiedzialnością za wynik wyborów prezydenckich. Chciałbym przypomnieć, że kalendarz wejścia Tauronu na giełdę, łącznie z czerwcowym terminem debiutu ogłaszaliśmy już jesienią 2009 r. To wtedy zapadły decyzje, że będziemy sprzedawać Tauron w oparciu o jego wyniki finansowe za 2009 r., a więc najpóźniej w połowie tego roku. Nikt w najczarniejszych snach nie mógł wtedy przewidzieć, że zdarzy się katastrofa smoleńska.
Debiut Tauronu jest całkowicie niezależny od kalendarza wyborczego. Powiem więcej: w pewnym sensie wybory są dla nas utrudnieniem, ale daleki jestem od takich decyzji, które miałyby zaspokajać jakiekolwiek potrzeby polityczne.
Na akcje Tauronu zapisało się 230 tys. inwestorów indywidualnych. I ich zadowolenie - lub jego brak - mogą mieć jakiś wpływ na wynik wyborów.
- Pomysł "akcjonariatu obywatelskiego" też nie jest nowym pomysłem. Już od dawna chcieliśmy go uruchomić, bo zrozumieliśmy, co powodowało, że we wcześniejszych prywatyzacjach brała udział mała, niezmienna grupa inwestorów. Debiut PZU pokazał, że mieliśmy rację. Ale wszystkich nas zaskoczyła liczba inwestorów, którzy zapisali się na akcje Tauronu. 230 tys.! Myśmy spodziewali się, że ich będzie 80 tys., no góra 100 tys.
Tym, którzy zapisali się na akcje Tauronu, gwarantujemy jedno: że cenę akcji ustaliliśmy na optymalnym poziomie. I dla nich, i dla skarbu państwa. Cenę ustala rynek. Nie ma bardziej przejrzystego sposobu ustalenia ceny niż przez decyzje setki inwestorów.
Wielu inwestorów indywidualnych nie będzie chciało zrealizować swojego zysku już w dniu debiutu.
Na sprzedaży 51 proc. akcji skarb zarobi 4,2 mld zł. Czy to nie będzie miało negatywnego wpływu na realizację planowanych przychodów prywatyzacyjnych?
- Dochody skarbu państwa będą takie, jak prognozowaliśmy. Kiedy w zeszłym roku planowaliśmy te dochody, ocenialiśmy, że kapitalizacja Tauronu to 8-10 mld zł. Według obecnej wyceny wynosi ponad 8 mld zł. Pamiętajmy, że były też głosy na rynku, że wycena spółki jest poniżej 8 mld zł. Jednak dla nas osiągnięta cena jest optymalna, a transakcja - dużym sukcesem.
Rozmawiał Konrad Niklewicz
Źródło: Gazeta Wyborcza
|